Zgubił ten arkusz, a ja przypadkowo go znalazłem. Łatwo sobie wyobrazić mój niepokój, gdy stwierdziłem, że jest to list gończy sławnej Agencji Pinkertona. Poszukiwała ona niejakiego Reubena Houstona Burrowsa, alias Rube Burrowsa, współuczestnika napadu na pociąg i zabójcy człowieka, który pomagał go ująć. Powiedziałem o tym Karolowi, lecz ten dość sceptycznie odniósł się do mych przypuszczeń twierdząc, że opis fizyczny mordercy da się zastosować do bardzo wielu mężczyzn, jednak zgodził się ze mną, iż rzecz wygląda tajemniczo i należy zachować ostrożność. Nie było okazji pozbycia się przygodnego towarzysz był prezydentem Meksyku w latach 1877—1311, podczas dwu kadencji. Pełenzłości na samego siebie i na przewrotny los, jechałem strzemię w strzemię z Barrym Bede (bo wreszcie uznał za słuszne przedstawić się) i łamałem sobie głowę nad tym, w jaki sposób delikatnie dać do zrozumienia Gonzalesowi, iż ani ja, ani Karol nie ponosimy odpowiedzialności za przyszłe postępki Bedego. Los pokrzyżował moje zamierzenia.